12 lutego 2010

IE to jednak straszne G

Narzekanie na Internet Explorera to nic nowego. Ja sam używam głównie Firefoxa, ale jakoś tak - aż do tej pory - bez większego przekonania o jego ogromnej wyższości nad IE. Teraz, kiedy to zobaczyłem na własne oczy, jakie cuda wyczynia IE 7, przejrzałem. IE to straszne G!

Właśnie zobaczyłem, jak słabo wygląda mój serwis getSCJP.pl w IE 7. Niby nic takiego, ale ewidentnie IE 7 nie radzi sobie ze skalowaniem grafiki. Można oczywiście zwalić całą winę na mnie - przecież mogę wrzucić grafikę w odpowiednim rozmiarze, wtedy nie będzie problemu ze skalowaniem - tyle że ten problem ma tylko IE. Firefox radzi sobie bardzo dobrze.

IE 7 (nie sprawdziłem jeszcze IE 6 czy 8) nie radzi sobie także z formatowaniem w znacznikach <pre>. Od zawsze IE miał problem z wyświetlaniem pustych linii (puste linie wyświetla tylko jeśli są w niej jakieś spacje), ale IE 7 przechodzi samego siebie. IE 7 zupełnie nie radzi sobie z białymi znakami w elementach <pre> których zawartość ustawiana jest dynamicznie, np. przez Google Code Prettify. Więcej o tym w artykule "IE <pre> tag bug". To jak bardzo sobie nie radzi niestety można zobaczyć na moim blogu, gdzie właśnie używam Google Code Prettify do kolorowania kodu.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

w ie8 jednakowo jak w ff

Tomasz Dziurko pisze...

Oj tak, ja ostatnio podczas dopieszczania wyglądu aplikacji miałem przejścia z zaokrąglonymi input fieldami. Skończyło się na ładowaniu innego css'a dla IE7. Najlepsza była odpowiedź firm, które miały ten css/html zrobić: zrobimy to za x zł, a jeśli ma być zgodne także z IE6 to za 1,5x :) Na szczęście szefowie stwierdzili, że nie musi.

pawelstawicki pisze...

Nie wiedziałeś że IE to G? ;) Widać, że jak dotąd tylko przeglądałeś strony, ale ich nie robiłeś. IE po prostu nie radzi sobie z HTMLem, CSSem i JavaScriptem ;) Większość pracy ludzi od CSS i JS to robienie obejść "żeby działało z IE7". Na szczęście mało kto już wymaga działania też w IE6, bo to już jest masakra...

Mariusz Lipiński pisze...

Szczęśliwie "przyjemność" robienia takich rzeczy zawodowo omija mnie, a właściwie to ja ją omijam szerokim łukiem. Ale fakt - żeby docenić FF trzeba trochę porobić. Wtedy widać szmelcowatość IE jak na tacy.